Dzieńdoberek,a może dobry wieczór ,przepraszam z góry za pisownie ale mam popsutą klawiaturę ,niemniej jednak mam zamiar pisać w przypływie to wszechogarniającej mnie nudy a więc…

Dość niedawno zależy oczywiście jak kto patrzy na perspektywę czasu, byłam szczęśliwa,i o chwała wszechświatowi ze było mi to dane. Niemniej jednak szczęście jest stanem ulotnym, i choćby pragnęło się jak najdłużej utrzymać, biegu wydarzeń czasem nie da się zmienić.

Kochałam o Boze Kochałam i nadal Kocham. Czemu wiec świat daje mi coś co Zabiera. Oczywiście te pytanie może zadać sobie chyba każdy z nas.

I co gorsza jestem pewna ze większość z was robi i robiła to niejednokrotnie. Jaki bowiem jest sens otrzymywania daru który jest nam potem zazwyczaj bardzo brutalnie odbierany. Nie mówię tu tylko o miłości, przyjaźni, związku ale o szeregu innych spraw. O Ludziach którzy są i znikają jak niczym za magiczną kurtyna teatru-Teatru zwanego życie.

Powinnam napisać życie z dużej litery ale i z tym dziś mam problem nie tylko z powodu klawiatury ale także z powodu tego ze na dzień dzisiejszy do sprawy zwanej życie podchodzę dość oschle.

Nie mówię ze nie warto by było się podnieść i poszukać magi drobiaszczków już dziś ale chyba każdemu należy się odrobina lenistwa.

Lenistwa i niechęci z która ciężko jest walczyć, kiedy świat stawia przed nami nowe wyzwania a za nami kurz, krew, pot i rozczarowanie. Oczywiście te wszystkie dawne sprawy kształtują nowa silniejsza osobowość. Ale czasem nadchodzi dzień kiedy trzeba schować się pod kołdrę i udawać ze nie słyszy się potworów wychodzących z szafy.

Ściskając właśnie kubeczek kawy i z papierosem w ustach muszę przyznać ze jest to bezpieczne podejście do zycia. Nie wiele ryzykowne, niewymagające wysiłku i stabilne.

A propo  stabilności usłyszałam sentencje pewnego bezdomnego. Zapytany czy jest coś w jego bezdomności co ma zalety- powiedział

-Tak.Poczucie stabilności finansowej.

I właśnie o tej stabilności niekoniecznie finansowej chce mówić bowiem finanse mnie interesują wtedy i tylko wtedy kiedy sięgam do portfela i zauważam pewna anomalie zwaną czarna dziura. Nieraz zastanawiałam się nad jej istnieniem, po czym stwierdziłam ze bez czarnej dziury w portfelu było by za łatwo.
Ile spraw można by było rozwiazac va sprawa kilku niewinnych papierków. Na pewno wiele.

Niestety sa takie sprawy i takie rzeczy których nawet konto na Karaibach z dziesięcioma zerami by nie załatwiło…Ale o tym tez nie ma co gdybać bo mało kto z nas takie konto posiada. A na pewno nie ja-niestety.

Miłość jedyna chyba rzecz poza zdrowiem i przyjaźnią której nie da się kupić. Własnie dlatego jest bezcenna. I tak wartościowa.
Jak już wspominałam niejednokrotnie miłość to dar najcenniejszy. Nieistotne jaki jest to rodzaj miłości. Jest tak samo ważna i tak samo powinna być wychwalana  i pielęgnowana jak każdy inny jej rodzaj.
„Kochać jak to łatwo powiedziec”…. O dziwo wcale nie tak łatwo jeśli nie jest to prawda. Słowo „Kocham” w moim mniemaniu jest słowem magicznym i w momencie kiedy się jest w stanie przyznac do tej miłości jest się nie tylko odwaznym ale zarazem wystawionym na wielkie ryzyko.
Nie zawsze bowiem po wyznaniu uczuc następuje słowo zwrotne w postaci słynnego- ja Ciebie tez.

Spotkała mnie w życiu niedawno sytuacja kiedy mimo wiedzy ze nie usłyszę tego w swoja stronę wyznałam miłość, mimo tego ze nie usłyszałam tego ani razu przez długi czas byłam pewna o wzajemności tego uczucia i jaką wielką miało moc słowo Kocham po takim długim czasie bycia razem nawet w momencie tak jak wtedy myślałam pożegnania.
żadne słowo Kocham nigdy nie miało dla mnie takiej mocy jak tamto wtedy. Do dziś przed oczami widzę tą twarz,mówiąca Kocham nie z uśmiechem ale bólem.
Bo czasem to ze kogoś się Kocha nie oznacza – I żyli długo i szczęśliwie-niestety.

Ponoć jestem jedną z najbardziej kochanych person,ale mimo to nie jestem najbardziej Kochana na świecie co według mnie jest paradoksem bo automatycznie wydawać by mogło się ze zasługiwała bym na wzajemność i poczucie tej miłośnej stabilności.

Niestety w miłości nie ma nawet cienia stabilności. Miłość jest , znika, pojawia się bądz odchodzi .Nigdy nie wymazuje się z serca ale często z codziennego życia. Coś co było obietnica szczescia może zamienić się w otchłań cierpienia. Uczucie które tak rozpalało jest w stanie zamrozić nawet najcieplejsze z serc.

A propo zimno mi jest…

Miłość nie ma sensu miłość jest SENSEM.

Pieniadze ,praca, dobra materialne odchodzą i przychodzą ale miłość jest wieczna. Nawet po rozstaniu i pójściu w inna drogę osoba którą się pokochało nigdy nie opuści apartamentu w naszych sercach. Co najwyżej rzadziej będzie odwiedzana.
Lub zapraszana tylko na wspominki przy winie w samotne długie wieczory ,gdy coś przypomni tamten dzień gdy było tak pięknie.

Prawdopodobnie gdyby przyszło mi jutro umrzeć umarła bym bardzo niezadowolona wiec mam nadzieje ze to się nie stanie.

Jestem totalną odwrotnością człowieka ułożonego emocjonalnie,jestem wariatką która nie stąpa po ziemi lecz w chmurach i niestety ten stan ducha przypomina mi o tym ciągle ze trzeba walczyc o swoje ideały, nawet jeśli poniesie się porazke.

Miałam mówić o miłości i stabilności ale się rozpędziłam na własne tory a wiec powiem krótko. Stabilności w miłości nie ma . Jest pasja jest pożądanie jest spokój, Nadzieja i wiara w miłości jest wszystko, a tylko od nas samych zależy czy damy rade przezwyciężyć to czy będziemy o to walczyc a moze poddamy się.
Czasem niestety trzeba się poddać bo nie zawsze słowo Kocham jest tym na które patrzymy i które słyszymy. Czasem jest ono tylko w naszych głowach iluzja bezpieczeństwa którego nie ma,nie było i nie będzie. Miłość to ciągła walka.  Na początku każdej walki wzbiera w nas adrenalina ten miły dreszczyk podniecenia. Potem ciche westchnienia podziwu i radości,a następnie codzienność. A ludzie z natury nie lubią szarej codzienności  . To dla nich za dużo a czasem za mało. Nie zadowolisz wszystkich na siłę. Czasem trzeba czasu by inni uwierzyli i sami odnaleźli sens.
Ja odnalazłam.
A teraz muszę tylko ogarnąć jak go osiągnąć. Może to ta osoba a może jeszcze ktoś gdzieś tam czeka,nie ma co się poddawać bo życie czeka….

Sprzedawcy

Dodano 21 stycznia 2016, w Wierszowe, przez A.J Lunaitte

Pogubiliśmy się „troszku”
w tym natłoku codzienności,
chyba za bardzo
monotonia wypruła z nas
marzycieli.

Może zbyt pochopnie dajemy się wciągnąć pogoni
za tym, co jest
zamiast za tym, co być może.

Skąpi coraz bardziej w uczucia,
przyodziani w twardą materię
-oddalamy się od rzeczy wielkich,
sprzedając dusze
za rzeczy bezwartościowe.

Kiedyś i tak, tylko wspomnienia i dusza nam zostanie.

 

dedykacja: Tym którzy się cenią

Otagowane:  

Upojenie

Dodano 21 stycznia 2016, w Wierszowe, przez A.J Lunaitte

Mimo iż wszyscy wiedzą,
że z miłości się umiera,
że traci się od niej zmysły
i stoi się u bram niebios
tak samo często, jak u wrót do piekła

— pozwalamy sobie
na takie obcowanie dusz
w najgłębszych zakamarkach świadomości.

Obdzierając swoje słabości
do stanu, kiedy serce jest bezbronnie nagie

- pozwalamy sobie na to, nie dlatego,

że posiadamy lwią odwagę lub wierzymy, że nas to nie dotyczy

- bo dotyczy każdego.

Pozwalamy sobie na to, bo gdzieś tam
w środku każdego z nas
jest taka niema tęsknota,
która szepcze nam do ucha,

że samotnie wypita herbata jest niczym
w porównaniu do wspólnego pragnienia.

 

dedykacja: Lwiemu sercu

Otagowane:  

Znak goryczy

Dodano 21 września 2015, w Wierszowe, przez A.J Lunaitte

 

jesteś
gdzieś tam
może myślisz czasem o tym jak wstawałam rozczochrana
albo o ubranych w pośpiechu – nie do pary skarpetkach
o zapachu ciepłego mleka
papierosa
i snu na mojej dłoni
*
igła przebija coraz szybciej miejsce gdzie zgodnie z prawem natury
powinno być serce
chodzę po salonie duchów
gdzie od ścian odbija się echo
naszego śmiechu
trzymam w dłoni twoje podanie
o miłość
i chodzę z piosenką nie na ustach
a każdy krok rozrysowuje na mnie tatuaż
kolorami znaczeń
pojedynczej łzy spływającej po oniemiałej twarzy

wiesz ten obraz jest czarno-czarny
*
jestem
stoję tu
z wypalonym na piersi znamieniem
i to nie jest twoje imię
tylko proste słowa
drżenie głosu
i malowane tuszem retrospekcji spojrzenie
*
już nie potrafię nawilżyć spojówek
ani dla ulgi pisać wierszy
w białym kolorze

zedrzyj ze mnie wiec skórę
powoli…

i tak już nic nie czuje

Dedykacja: Istocie bytu

A.J Lunaitte

Otagowane:  

Nie-minęło…

Dodano 1 sierpnia 2015, w Wierszowe, przez A.J Lunaitte

 

trzysta sześćdziesiąt pięć dni
sponiewierał nas czas…

za dużo było deszczowych dni
w letnie wieczory – skutych lodem
i za mało Was we śnie
gdy samotność na jawie doskwierała

dziś tylko głębiej
dotykają słowa

trzysta sześćdziesiąt pięć dni
pełnych pustych przestrzeni
trzysta sześćdziesiąt pięć dni
cierpienia bez Ciebie -Szczęście

chciałabym być
odporna
na bezsilność
-obojętna
na niekochanie

 

 

Otagowane:  

Bez smaku

Dodano 1 sierpnia 2015, w Wspomnienia co przykrył kurz, przez A.J Lunaitte

Barszcz nie był pikantny, uszka nie miały finezji, a cała reszta nie miała znamion Ciebie. Nikt nie powiedział- „Na Święta”, kiedy brat podkradał farsz na pierogi i nikt nie mówił -Zrób coś dla muzyki, nie śpiewaj.

Tego roku w tym domu nie gościł śpiew ani duch Bożego Narodzenia, Każda ozdoba na choince była wieszana w ciszy z żalem, tęsknotą i złością na świat i Boga.

Miesiąc przygotowań w ciszy był zbyt ciężki, kiedy się przywykło do puszczania kaset Kayah albo Metro.

Ostatnie słowa to- Ogarnij się, Nie płacz Aniu… ale jak mam nie płakać, gdy nie wiem- co robiłaś, że Twoje potrawy były tak smaczne, co dodawałaś do barszczu, czego ja nie dałam. Może sekretem smaku tamtych świąt była Miłość.

Szczypta Miłości, sól, pieprz i wszystko smakuje.

Od lipca czekam na koleiny sen w nadziei, że powiesz mi jak żyć.

Otagowane:  

Jak tysiac kamieni

Dodano 26 stycznia 2015, w Wspomnienia co przykrył kurz, przez A.J Lunaitte

Pamiętam jak dziś tamte chwilę. Moje sny nie pozwalają. Zapomnieć o tym ze serce to nie sługa. Codziennie. Walczę o lepsze jutro które nie wiem, czy nadejdzie. Miniony rok był najgorszym doświadczeniem życia. Cały rok nie pozwolił mi się podnieść z kolan. Tęsknota, która rozrywa serce, ciężar na duszy, który jak tysiąc kamieni nie pozwala się podnieść. Jestem Syzyfem. Cały rok w aurze i w rekach nie moich, lecz Śmierci tej, która zabiera po kolei najbliższych, nie pytając, czy się na to godzę. Jak dziś pamiętam, jak los zabrał wujka, tego, który uczył mnie w weekendy, żebym zdała maturę. Tego, który z ciocią robili najlepsze grzybki w panierce, tego, z którym jako brzdąc chodziłam do zoo i do lasu. Myślałam, że to za wcześnie, że to straszne. Mimo to żyłam dalej, nie mamy w końcu wyjścia. Mama trafiła do szpitala, z dnia na dzień było coraz gorzej, wierzyłam, a raczej chciałam wierzyć, że to minie. Nie mijało… telefon, który mrozi serce na lód. Sąsiadka z sali kazała mi przyjechać, dlaczego nie mogę z nią rozmawiać?!! Wczoraj było wszystko dobrze, zrobili tylko jakieś głupie badanie, a teraz nawet nie mówi…pojechaliśmy wszyscy ja i dwóch starszych braci i ciocię. Nigdy nie wiedziałam, że tak może wyglądać moja Mama moja Muszka, opoka, która mnie trzymała na rekach niegdyś nie mogla się poruszyć, jej piękne spokojne i pełne miłości niebieskie oczy były zamglone i żółte a skóra, która od papierosów była trochę poszarzała była teraz jak papier…niknęła…

Mamo …. Muszka. Kocham Cię…zawsze kochałam.

Otagowane:  

Historia o głupich sercach

Dodano 26 sierpnia 2014, w Opowiadania i zarysy ksiązek, przez A.J Lunaitte

 

Opowiem wam, krótką historie o zagubionej owcy a może sprowadzonym na manowce wilku.

W takich opowieściach ludzie zazwyczaj przedstawiają siebie pod osłona, udając, że opowiadają historie wyssana z palca, tylko wykreowaną w wyobraźni, mówią, że jest to hipotetyczne lub że jest to anegdota o kimś innym.

Ja nie będę udawać. Za długo w moim życiu udawałam, za wiele kłamstw i utajonych myśli kłębiło się w mojej głowie, zbyt wiele razy trzymałam się kurczowo myśli, że trzeba zawsze postępować słusznie ale to mit, to bujda!

Często nam mówią, co wypada, a co nie i ten fakt doprowadza mnie do szaleństwa.

Ostatnio byłam postawiona przed wyborem- słuchaj serca lub rozumu. Każdy, kto mnie zna, wie, że zawsze wybierałam głos serca, bo to on sprawia, kiedy  się za nim podąża że jesteśmy sobą. Głos serca maluje nasz uśmiech i szaleństwo w oczach, to serce jest motorem do życia.

Moja niestabilność emocjonalna doprowadziła mnie ostatnio do skraju świadomości, do tego klifu gdzie człowiek zaczyna się poważnie zastanawiać czy nie skoczyć, bo już niżej być nie można.

Jeden mały skok w dół, delikatna zmiana poziomów świadomości. Może by wypadało czasem pozmieniać rolami głosy sumienia na lepsze, na nowe, zrobić aktualizacje dostosowaną do tych norm społeczeństwa, przed którymi tak zajadle całe życie się bronimy. Może, kiedy się dotknie dna, można się od niego odbić…

Mm… dotknęłam- w jednym krótkim nieprzerwanie  a zarazem długim czasie – dotknęłam najniższego pułapu, tracąc tak wiele -TAK WIELE! Wszechogarniająca pustka opanowała moje serce, mój umysł, a nawet odbiła swoje piętno na moim ciele. Nigdy nie miałam wiele, ale miałam więcej niż nie jeden nie jedna z was. Zawsze mogłam się szczycić pełnym sercem, pogodą ducha i niezniszczalną wiara w ludzkie dobro, w moralność i w to, że nadzieja umiera ostatnia.

Dziś wiem, że czasami nadzieja umiera przedwcześnie…

Ten zawiły niedotyczący niczego konkretnego wywód jest tylko zarysem świadomości, przedsmakiem do historii, która dla milionów nie ma znaczenia. Jednak są jednostki w tym oceanie, które wiedzą, że znaczenia na tym świecie ma wszystko.

Teraz zbieram siły…

 

Przemijanie pór roku

Dodano 15 kwietnia 2014, w Wierszowe, przez A.J Lunaitte

 

liście opadają w rytmie walca
jak kochankowie w poscieli

drzewa czekają na wiosne
pełne o słońcu nadzieii

przykryje je puch zimowy
kołdry uszytej w bielii

zmienia się pąki pachnące
w owoc lśniącej czerwieńi

grzmot burzy przetnie niebo
i spoczną w deszczowej kąmpieli

To co było jednością
na dwoje się podzieli

Raz, Dwa, Trzy

Dodano 31 marca 2014, w Wierszowe, przez A.J Lunaitte

Raz,dwa,trzy
Do trzech razy sztuka- mawiają
Doświadczenie nas uczy- nie ufać
Naiwność chce zaufania

Raz
Miarowo z napięciem-przyjemnie
Magicznie, długo, bez kresu-w szaleństwie
Ufając
upada

Dwa
Powoli i bez głosu, cierpliwie-kusząco
W sprzecznościach, czule, dziko-namiętnie
Nieufność
bez jutra

Trzy
Przypadkiem w otchłani, szeptem-czule
Pożądaniem, śmiechem, łzami-bezpiecznie
Ufa

Otagowane:  

Może sen przyjdzie może mnie odwiedzisz…

Dodano 29 września 2013, w Wspomnienia co przykrył kurz, przez A.J Lunaitte

Jest godzina 04:30 w nocy-Mam na imię „A” a o godzinie 01:30 w nocy tez tak miałam na imię i zapewnię jutro, będzie tak samo. Może gdybym była kimś innym, spałabym właśnie, a nie siedziałabym, pisząc tu, gdy targają mym sercem życiowe dylematy.

Miłość to ponoć wynik procesów chemicznie -psychologicznych cokolwiek by to nie miało znaczyć, jeśli sprowadzać by to do nauki…pozwól mi się uczyć, jestem głodna wiedzy — o Tobie, o nas, o sobie.

Moje życie nie jest usłane różami, lecz czyje jest. Nie chce, żeby było takie „idealne” po to bym mogła wciąż doceniać zapach pojedynczej róży, gdy ją dostane.

Czekałam dziś na różę, dostałam kamień.

Czwarta nad ranem… może sen przyjdzie, może mnie odwiedzisz…

Wyruszam w drogę, tam gdzie sięga niepamięć, do miejsca gdzie tak wiele się skończyło i gdzie coś tak pięknego dla mnie się dopiero zaczęło. Mogłabym zostać, ale nikt nie powiedział — błagam — zostań. Wiec nie zostanę. Nie zostanę dziś, lecz może jeszcze wrócę. Jeśli będzie nadzieja, miłość a ja będę mięć wiarę. Może niemiłe jest przebudzenie, w miejscach gdzie wiesz, że własne znaczenie, na szali się chwieje i się kołyszesz. Możesz oddychać, ja będę słyszeć, z drugiego końca nawet świata, gdy powiesz mi — wróć, ja będę wracać.

A może właśnie to było nam pisane. Popaść w wir zwany zakochanie się — by puścić to w niepamięć i żyć dalej. Nie znam odpowiedzi na tak ciężkie pytania. Możesz mi powiedzieć, że to tylko kwestia, miłości i zakochania się i że jutro zapomnę i pójdę dalej, a potem znowu słonce dla mnie zaświeci. Mimo to nie zapomnę, to zbyt ważne dla mnie, lecz moje słońce — boje się, że nie dla mnie już świeci. Ja tylko patrze z podziwem i w promieniach wygrzewam skórę, serce, dusze i kości.

Chciałabym móc odwrócić twarz ku ścianie i powiedzieć -choć tu kochanie. Pokazać ci zdjęcie, które tam wisi i powiedzieć -patrz — jeszcze niedawno, byłam tak mała. Chcę położyć głowę na Twojej piersi i usłyszeć grę dźwięków najpiękniejszych na świecie. Odwracam jednak twarz i widzę ciemność. Na miejscu gdzie chciałabym, żeby spoczywała twa głowa, czeka tylko pognieciona poduszka, czekająca aż twój zapach na niej kiedyś odbije swe znamię. Nie wiem jednak czy to nie jest złudne czekanie…?

Jeszcze nie tak dawno temu prawie bym odebrała sobie życie, a Ty… sprawiasz, że w nie jeszcze wierze. Uwierzyłam znów w słowo Kocham. Choć tak ciężko mi było się przyznać do tego. Wiem to tylko słowa, ale nie łatwo jest czasem to mówić.

Możesz mi mówić, że nie damy rady. A wszyscy ludzie mogą nam złorzeczyć. Jeśli tylko pewnego dnia się obudzę bez lęku, że znikniesz jak sen ulotny zaraz. Pojadę na koniec świata, wiesz przecież, że jestem w stanie.

Teraz spisz, pewnie w innych objęciach… Masz prawo, przecież to, co jest między nami, to sprawa skomplikowana. Przynoszę problemy, może tam zaznasz szczęścia, lecz mam w duchu cichą nadzieję, że tylko tyle i nic więcej się nie wydarzy.

Oddałam Ci serce, całe jest twoje, uważaj na mnie, gdy zechcesz to — mi je zwrócisz, lecz póki będę daleko, uważaj, proszę na nie. Bardzo jestem wrażliwa w tym stanie.

A na razie jest piąta nad ranem…może sen przyjdzie, może mnie odwiedzisz…

Otagowane:  

Tyle zobaczyć…

Dodano 26 lipca 2013, w Wspomnienia co przykrył kurz, przez A.J Lunaitte

Tyle zobaczyć…

Widziałam, jak rodziły się i umierały marzenia.

Widziałam;
- ludzkie dusze
- ptaki tańczące w deszczu objęciach
- słońce, które tuliło się w chmurach
- uśmiech bliskich po rozłąki czasie
- żądze i nocne światła w bezkresnej ciszy miasta
i najpiękniejszą grę świateł w ludzkich oczach

Widziałam miłość oraz nienawiść…
oraz jak rodziła się wiara i upadała nadzieja
czasem też spoglądałam w serca na dłoni i zranioną dumę

Miałam tuż przed oczami śmierć i narodziny
i zobaczyć mi się udało jak bardzo można czuć i jak wiele nie wiedzieć

Widziałam uśmiech choć nie było nikogo przede mna
oraz radość tych, do których wracam i opuszczonych smutek.

Widziałam wiele lecz pragnę – więcej zobaczyć

Na przykład Ciebie – niespodziewanie

Złote i srebrne myśli

Dodano 25 lipca 2013, w Myśli wiatrem czesane, przez A.J Lunaitte

-Przyjaźń jest jak nić łącząca dwie dusze .To uczucie co może się wyrażać i rozumieć bez słów. To chodzenie tą samą drogą , lecz nie zawsze razem .Przyjaźń to promyk słońca na niebie ludzkiego serca .Człowieka możesz nazwać przyjacielem , nie po tym ile go znasz , ale po tym jak dobrze się znacie i na ile rozumiecie (A.J.Lunaitte)

-Ludzie patrzą na mnie jak na wariata -a ja uśmiecham sie i ide dalej ,bo wiem ze nie mają problemu ze wzrokiem.(A.J.Lunaitte)

 

-„Miłość kpi sobie z rozsądku. I  w tym jej urok i piękno”(A. Sapkowski)

 

-„Wciąż może być dobrze, dobrze, gdy nie boisz się „(E. Bartosiewicz)

 

-„Kropla miłości znaczy więcej niż ocean rozumu”(B. Pascal)

 

-„Wszystko co można dostać za pieniądze , jest tanie”(E. Remargue)

 

-„Jakikolwiek by był powód do łez ,i tak w końcu trzeba wytrzeć nos „(H. Heine)

 

-„Ze świata tego każdy ma , tyle ile sobie sam weźmie”(G. Boccacio)

 

-„Wszystko to czego rodzice nie nauczyli się z własnego doświadczenia , mogą teraz nauczyć się od własnych dzieci” (E. Foster)

 

-„Znajdziesz więcej przyjaciół przez dwa miesiące, szczerze interesując się innymi ,niż przez dwa lata usiłując zainteresować innych  sobą”(D.Camegie)

 

-„Wyobraź sobie te cisze , gdyby ludzie mówili tylko to co wiedzą „(K. Zapek)

 

-„Nie staraj się zostać człowiekiem sukcesu ale człowiekiem wartościowym „(A. Einstein)

 

- „Kto nie umie przysiąść na progu chwili, puszczając całą przeszłość w niepamięć, kto nie jest zdolny trwać w miejscu jak bogini zwycięstwa, nie doznając zawrotu głowy ani lęku, ten nigdy nie dowie się, czym jest szczęście.”(F. Nietzsche)

 

- „Czasami wydaje nam się, że mieszka w nas dwóch różnych ludzi. Jeden, który wszystko doskonale czyni i tego człowieka prezentujemy światu. Jest też i ten drugi, którego się wstydzimy, i tego ukrywamy. W każdym człowieku istnieje coś takiego jak wewnętrzny dysonans i niespójność. Każdy chciałby być dobry, a jedynie dokonuje czynów, których sam często nie rozumie.

Dlaczego tak jest? Dlatego, że człowiek nie jest Bogiem, nie jest też aniołem, ani jakąś nadistotą, a jedynie małym pielgrzymem w długiej, dalekiej drodze swojego życia. Własne słabości czynią go wyrozumiałym i łagodnym w stosunku do innych. Ktoś, kto jest bezkrytyczny wobec samego siebie, będzie twardy i niezdolny wczuć się w innych. Nie będzie umiał nikogo pocieszyć, dodać odwagi i wybaczyć. Szczęście i przyjaźń tkwią tam, gdzie ludzie są wrażliwi, łagodni i delikatni w słowach, i wzajemnie kontaktach.”(P. Bosmans)

 

- „Gdy się zobaczyło tylko raz piękno szczęścia na twarzy ukochanej osoby, wiadomo już, że dla człowieka nie może być innego powołania, jak wzbudzanie tego światła na twarzach otaczających nas ludzi.”(A. Camus)

 

-„Jestem tym kim (czym) jestem. Jeżeli nie potrafisz mnie zaakceptować, odejdź. Oboje będziemy szczęśliwi.”(B. Rosiek)

-„Szczęście nie jest przecież stanem wiecznym. Zresztą też i nie okresowym. Szczęście to po prostu taki skurcz serca, którego doznaje się czasami, kiedy człowieka przepełnia taka radość, że wprost trudno ją znieść. Znika równie szybko jak się pojawia. I nie ma go, dopóki nie nadejdzie znowu, by sprawić, że człowiek uzna życie za najwspanialszy dar.”(M. Sandemo)

 

-„Dokładnie tu i teraz jesteś szczęśliwy, ale o tym nie wiesz, ponieważ twoje fałszywe zapatrywania, twój zniekształcony obraz rzeczywistości zamknęły cię w pułapce lęków, niepokojów, przywiązań, konfliktów, poczucia winy; wreszcie w całej gamie ról które odgrywasz, ponieważ tak zostałeś zaprogramowany. Gdybyś potrafił spojrzeć dalej niż sięga to wszystko zrozumiałbyś, że jesteś szczęśliwy, tylko o tym nie wiesz.”(A.de Mello)

 

-„Miłość jest zawsze nowa. I bez względu na to, czy w życiu kochamy raz, dwa, czy dziesięć razy zawsze stajemy w obliczu nieznanego. Miłość może nas pogrążyć w ogniu piekieł, albo zabrać do bram raju – ale zawsze gdzieś nas prowadzi. I czas się z tym pogodzić, albowiem jest ona treścią naszego istnienia. Miłości trzeba szukać wszędzie, nawet za cenę długich godzin, dni, tygodni smutku i rozczarowań. Bowiem kiedy wyruszymy na poszukiwanie miłości – ona zawsze wyjdzie nam na przeciw. I nas wybawi.”( P. Coelho)

 

 

-„Musisz odnaleźć nadzieję i nieważne, że nazwą ciebie głupcem.”(K. Nosowska)

Aforyzmy

Dodano 25 lipca 2013, w Myśli wiatrem czesane, przez A.J Lunaitte

Teraz umieszczę tu parę myśli luźnych i nie poskładanych.

Niektóre z nich są złote ale i tak większość srebrem według mnie się mieni ,choć i te z brązu się tu znajdą . Są to moje ulubione i znaczące cytaty ,sądzę że dla każdego jest w nich coś co może się przydać, bądź jest tu jakaś myśl która już od dawna chodziła po twojej głowie, być może w innej formie lub chociaż podobnej. Część z nich pewnie znasz, a kilka pewnie nie. Tak więc -

Miłego myślenia

Aforyzmy

 

-Do jednych szczęście się śmieje , do innych szczerzy żeby

-Człowiek jest jak gąbka ,nasiąka dobrem i złem . wystarczy go tylko solidniej przycisnąć by się przekonać czym bardziej

-Przyjaciel jest to ktoś , kto wszystko o Tobie wie i mimo to Cię kocha

-Natura wszystkim nam daje możliwość szczęścia , pod warunkiem że umiemy je dobrze użyć

-Bądź iskierką światła dla świata, który jest twoim otoczeniem

-Tylko w miłości kompletne zero może być dla kogoś wszystkim

-Można zakochać się jak szaleniec , ale nigdy jak wariat

-Marz o rzeczach wielkich , to ci pozwoli zrobić kilka małych

-Zdrowy rozsądek jest niezdrowy dla marzeń

-Żyj tak żeby twoim znajomym było nudno gdy umrzesz

-Świadomość że ktoś nas potrzebuje sprawia że kochamy więcej i piękniej

-W życiowych przeciwnościach , jedynie nadzieja może ocalić człowieka

 

 

O Pani !

Dodano 25 lipca 2007, w Wierszowe, przez A.J Lunaitte

O Pani!
Tyś ubrana w zwiewne szaty
w kolorach płomiennych czerwieni
bezdomne koty przygarniasz do łona
zgubionych wędrowców-sprowadzasz na drogę

właścicielko organów i myśli wszelakich
władczyni serc, kusicielko
namiastko nieba -na ziemi

nieopisywalna, niewymowna
nieuchwytna na płótnach, nie nakreślona piórem
choć tak wiele rąk i ust się starało

Pani – nazwijmy cię Panią

Więc twoje pełne imię, zagadką pozostanie
zmienne tak, jak ludzie na świecie zmienni
Ożywiasz przeszłych, trwałych zabijasz
Nieprzemijalna jesteś w sobie

Trwała jak nic chyba, jesteś na świecie
odkąd pierwsze padały słowa
kazdy cię chciał zapoznać

Gdy spotkasz człowieka, na swojej drodze
jeśli mu pocałujesz skronie
namiętnym swym pocałunkiem

Proszę -nie ścieraj znaku po sobie

Otagowane: