Nie-minęło…

Dodano 1 sierpnia 2015, w Wierszowe, przez A.J Lunaitte

 

trzysta sześćdziesiąt pięć dni
sponiewierał nas czas…

za dużo było deszczowych dni
w letnie wieczory – skutych lodem
i za mało Was we śnie
gdy samotność na jawie doskwierała

dziś tylko głębiej
dotykają słowa

trzysta sześćdziesiąt pięć dni
pełnych pustych przestrzeni
trzysta sześćdziesiąt pięć dni
cierpienia bez Ciebie -Szczęście

chciałabym być
odporna
na bezsilność
-obojętna
na niekochanie

 

 

Otagowane:  

Bez smaku

Dodano 1 sierpnia 2015, w Wspomnienia co przykrył kurz, przez A.J Lunaitte

Barszcz nie był pikantny, uszka nie miały finezji, a cała reszta nie miała znamion Ciebie. Nikt nie powiedział- „Na Święta”, kiedy brat podkradał farsz na pierogi i nikt nie mówił -Zrób coś dla muzyki, nie śpiewaj.

Tego roku w tym domu nie gościł śpiew ani duch Bożego Narodzenia, Każda ozdoba na choince była wieszana w ciszy z żalem, tęsknotą i złością na świat i Boga.

Miesiąc przygotowań w ciszy był zbyt ciężki, kiedy się przywykło do puszczania kaset Kayah albo Metro.

Ostatnie słowa to- Ogarnij się, Nie płacz Aniu… ale jak mam nie płakać, gdy nie wiem- co robiłaś, że Twoje potrawy były tak smaczne, co dodawałaś do barszczu, czego ja nie dałam. Może sekretem smaku tamtych świąt była Miłość.

Szczypta Miłości, sól, pieprz i wszystko smakuje.

Od lipca czekam na koleiny sen w nadziei, że powiesz mi jak żyć.

Otagowane:  

Jak tysiac kamieni

Dodano 26 stycznia 2015, w Wspomnienia co przykrył kurz, przez A.J Lunaitte

Pamiętam jak dziś tamte chwilę. Moje sny nie pozwalają. Zapomnieć o tym ze serce to nie sługa. Codziennie. Walczę o lepsze jutro które nie wiem, czy nadejdzie. Miniony rok był najgorszym doświadczeniem życia. Cały rok nie pozwolił mi się podnieść z kolan. Tęsknota, która rozrywa serce, ciężar na duszy, który jak tysiąc kamieni nie pozwala się podnieść. Jestem Syzyfem. Cały rok w aurze i w rekach nie moich, lecz Śmierci tej, która zabiera po kolei najbliższych, nie pytając, czy się na to godzę. Jak dziś pamiętam, jak los zabrał wujka, tego, który uczył mnie w weekendy, żebym zdała maturę. Tego, który z ciocią robili najlepsze grzybki w panierce, tego, z którym jako brzdąc chodziłam do zoo i do lasu. Myślałam, że to za wcześnie, że to straszne. Mimo to żyłam dalej, nie mamy w końcu wyjścia. Mama trafiła do szpitala, z dnia na dzień było coraz gorzej, wierzyłam, a raczej chciałam wierzyć, że to minie. Nie mijało… telefon, który mrozi serce na lód. Sąsiadka z sali kazała mi przyjechać, dlaczego nie mogę z nią rozmawiać?!! Wczoraj było wszystko dobrze, zrobili tylko jakieś głupie badanie, a teraz nawet nie mówi…pojechaliśmy wszyscy ja i dwóch starszych braci i ciocię. Nigdy nie wiedziałam, że tak może wyglądać moja Mama moja Muszka, opoka, która mnie trzymała na rekach niegdyś nie mogla się poruszyć, jej piękne spokojne i pełne miłości niebieskie oczy były zamglone i żółte a skóra, która od papierosów była trochę poszarzała była teraz jak papier…niknęła…

Mamo …. Muszka. Kocham Cię…zawsze kochałam.

Otagowane:  

Pustka

Dodano 5 lipca 2014, w Wierszowe, przez A.J Lunaitte

Spoglądam ciszą w kąty
które są tak pełne Ciebie
Zwykłaś tam siadać a dziś?
- Ścieram kurz z myśli

Radio niepokojem gra wczorajsze piosenki
otulając nasze palenisko popiołem
Akwarelami więc maluję
Twoich ulubionych kwiatów — portrety

Powieszę je dziś na ścianie
obok zdjęcia

Dedykacja: Miłości która nigdy nie umiera

Otagowane: