Gdybyś..tylko

Dodano 29 września 2012, w Wierszowe, przez A.J Lunaitte

Gdybyś była
Bardziej niż zwykłym czarem
Gdyby świat nie bawił się w chowanego
Mogła bym teraz w twoich dłoniach
Znaleźć przytułek
Gdyby słowa miały znaczenie nie czyny
Mogła bym uwierzyć
W ich znaczenie
Strach okrywa serce
Bojaźni patrze w oczy
Patrz jak się rumienie
Wygrywam z bogiem
z diabłem przegrywam
Walkę
O dusze
Jeśli byś była kim uważam
Jeśli bym była kim jestem
Niewątpliwe by było serce
Poruszeniem by było
Wzruszone
Za oknem deszcze
Za oknem zima nadchodzi
Ogrzeje jeśli pozwolisz serce
Nie stopy nie dłonie nie ciało
Serce
Przerywanym kurcze skurczem
Ogrzeje uwierzysz w me słowa
Jestem przed
Uwierzysz ze stoję bosa

 

Jak to się wszystko zaczęło-narodziny

Dodano 22 grudnia 1988, w Wspomnienia co przykrył kurz, przez A.J Lunaitte

Nie pamiętam tamtej chwili,i nie pokuszę się na stwierdzenie dawno dawno temu..
Jedyne co pamiętam z tamtych dni to to co mi zostało opowiedziane w domu przez ma kochaną rodzicielkę.

Jestem o losie-opóźnionym wcześniakiem,jeśli jest w ogóle taka terminologia. Miałam przyjść na świat pod koniec stycznia czy początkiem lutego,nie chce kłamać ale własnie jakoś tak miałam być poczęta.
Jednakże byłam dość chętnym poznania świata bachorem. Osiemnastego lub tam dziewiętnastego grudnia roku 1988 zaczęłam wychodzić na świat.

Jednakże kobieta zmienna jest ,co potwierdzam od maleńkości- stwierdziłam ze wygodniej mi będzie pozostać w matczynym łonie. Darmowa wyżerka,ciepło,przytulnie. Po co się pchać na świat szczególnie gdy śnieg za oknami. Kilka dni posiedziałam jeszcze w ciepełku z myślami zapewnię o treści
-Wyjść albo nie wyjść o to jest pytanie.

Od zawsze lubiłam rozmyślać nad sensem wszystkiego i niczego:)

Jak mawia K.Nosowska „Dom to nie miejsce lecz stan…” a ja się zgodzę, na szczęście nigdy długo nie musiałam cierpieć na „taką”bezdomność…
Urodziłam się w niewiele znaczącym dla mnie obecnie mieście, czas od którego zaczynam cokolwiek pamiętać to nie  pora moich narodzin, lecz mały pokoik w bloku, z tapeta w  misie (może nawet troskliwe jak sobie tak pomyśle)i śmiech braci w pokoju obok.
Mama wracająca z pracy,przemykający gdzieś brodaty tato, ciocia która się opiekowała nami wszystkimi i pies Kadik który bał się fajerwerków.
Wszystko się zaczęło w miejscu do którego zawsze wracam. Do cichych parków,łabędzi na stawie,mosty który tyle razy przemierzałam. Miejsce w którym pierwszy raz upadłam na twarz i w którym nie raz podnosiłam ręce do góry z zachwytem na twarzy.

Anno…
Byłaś grzecznym i mądrym dzieckiem, wykazywałaś wszelkie skłonności by być kimś wielkim. Miałaś ambicje,zdolności  i marzenia. Co zrobiłaś nie tak -nie wiem:) Ale spokojnie nie jest z Tobą najgorzej.
Oczywiście wiele twoich niecnych planów nie udało się zrealizować.
W wieku 8 lat chciałaś uparcie zostać wampirem,niestety podłość wychowawcy w szkole sprawiła ze twoje marzenie się rozprysło. Kto by pomyślał ze to nie realne:) Do dziś jednak pozostało ci zamiłowanie do tych fantastycznych istot. Pobujać głową w chmurach można-kto nam zabroni.