Bo gdzieś za rogiem…

Dodano 29 stycznia 2017, w Myśli wiatrem czesane, przez A.J Lunaitte

” Nie pragnę nic kosztownego na te święta… Podpowiem Ci jednak, że nie dostaniesz tego w sklepie i nie zamówisz w internecie. Temu właśnie tak bardzo mi na tym zależy, bo jest to naprawdę trudno dostępne.
To – Nic nie kosztuje, ale i tak jest bardzo Drogie, wręcz bezcenne… droższe niż cokolwiek co można kupić za pieniądze i na pewno bardziej wartościowe.
Więc po prostu spróbuj dać mi troche siebie. Uśmiechnij się do mnie na te święta tak po prostu od ucha do ucha – od Serca. Zamiast prezentów, dajmy sobie trochę ciepła… Załóż kokardkę na Serce, pozwól że spróbuję Cię rozpakować z lęków, obaw, zwątpienia i wstydu. Pozwól się ubrać jak choinkę w uśmiech. Bądź gwiazdą na niebie, schronieniem przed zimnem, domem. Bo Przecież gdzieś być musi taki dom, w którym jest wolne miejsce przy stole Duszy, właśnie dla mnie.”

 

Fizyka duszy

Dodano 29 listopada 2016, w Wierszowe, przez A.J Lunaitte

Ja nie wiem już – Nic…
Choć wydawałoby się nawet
- że znam trochę to Życie.

Może jednak znam je tylko,
z skrajnosci w skrajność

Mimo że Serce wciąż mówi jedno,
to Świat wciąż krzyczy
- o głupich prawach logiki.

Przecież to bujda
- że tak być zawsze musi

Więc pytam się dziś,
Tego Tam, na górze…
Co zrobić by Żyć – zanim się umrze.

Może są jeszcze, jakieś prawa,
którym mogę zaprzeczyć?

 

Znak goryczy

Dodano 21 września 2015, w Wierszowe, przez A.J Lunaitte

 

jesteś
gdzieś tam
może myślisz czasem o tym jak wstawałam rozczochrana
albo o ubranych w pośpiechu – nie do pary skarpetkach
o zapachu ciepłego mleka
papierosa
i snu na mojej dłoni
*
igła przebija coraz szybciej miejsce gdzie zgodnie z prawem natury
powinno być serce
chodzę po salonie duchów
gdzie od ścian odbija się echo
naszego śmiechu
trzymam w dłoni twoje podanie
o miłość
i chodzę z piosenką nie na ustach
a każdy krok rozrysowuje na mnie tatuaż
kolorami znaczeń
pojedynczej łzy spływającej po oniemiałej twarzy

wiesz ten obraz jest czarno-czarny
*
jestem
stoję tu
z wypalonym na piersi znamieniem
i to nie jest twoje imię
tylko proste słowa
drżenie głosu
i malowane tuszem retrospekcji spojrzenie
*
już nie potrafię nawilżyć spojówek
ani dla ulgi pisać wierszy
w białym kolorze

zedrzyj ze mnie wiec skórę
powoli…

i tak już nic nie czuje

Dedykacja: Istocie bytu

A.J Lunaitte

Otagowane:  

Historia o głupich sercach

Dodano 26 sierpnia 2014, w Opowiadania i zarysy ksiązek, przez A.J Lunaitte

 

Opowiem wam, krótką historie o zagubionej owcy a może sprowadzonym na manowce wilku.

W takich opowieściach ludzie zazwyczaj przedstawiają siebie pod osłona, udając, że opowiadają historie wyssana z palca, tylko wykreowaną w wyobraźni, mówią, że jest to hipotetyczne lub że jest to anegdota o kimś innym.

Ja nie będę udawać. Za długo w moim życiu udawałam, za wiele kłamstw i utajonych myśli kłębiło się w mojej głowie, zbyt wiele razy trzymałam się kurczowo myśli, że trzeba zawsze postępować słusznie ale to mit, to bujda!

Często nam mówią, co wypada, a co nie i ten fakt doprowadza mnie do szaleństwa.

Ostatnio byłam postawiona przed wyborem- słuchaj serca lub rozumu. Każdy, kto mnie zna, wie, że zawsze wybierałam głos serca, bo to on sprawia, kiedy  się za nim podąża że jesteśmy sobą. Głos serca maluje nasz uśmiech i szaleństwo w oczach, to serce jest motorem do życia.

Moja niestabilność emocjonalna doprowadziła mnie ostatnio do skraju świadomości, do tego klifu gdzie człowiek zaczyna się poważnie zastanawiać czy nie skoczyć, bo już niżej być nie można.

Jeden mały skok w dół, delikatna zmiana poziomów świadomości. Może by wypadało czasem pozmieniać rolami głosy sumienia na lepsze, na nowe, zrobić aktualizacje dostosowaną do tych norm społeczeństwa, przed którymi tak zajadle całe życie się bronimy. Może, kiedy się dotknie dna, można się od niego odbić…

Mm… dotknęłam- w jednym krótkim nieprzerwanie  a zarazem długim czasie – dotknęłam najniższego pułapu, tracąc tak wiele -TAK WIELE! Wszechogarniająca pustka opanowała moje serce, mój umysł, a nawet odbiła swoje piętno na moim ciele. Nigdy nie miałam wiele, ale miałam więcej niż nie jeden nie jedna z was. Zawsze mogłam się szczycić pełnym sercem, pogodą ducha i niezniszczalną wiara w ludzkie dobro, w moralność i w to, że nadzieja umiera ostatnia.

Dziś wiem, że czasami nadzieja umiera przedwcześnie…

Ten zawiły niedotyczący niczego konkretnego wywód jest tylko zarysem świadomości, przedsmakiem do historii, która dla milionów nie ma znaczenia. Jednak są jednostki w tym oceanie, które wiedzą, że znaczenia na tym świecie ma wszystko.

Teraz zbieram siły…

 

Cisza zagubionych serc

Dodano 7 października 2013, w Wierszowe, przez A.J Lunaitte

Jak piękne twoje słowa, gdy nie otwierasz ust
Jak czuły jest twój dotyk,gdy kilometry jesteś stąd
I ile pięknych zdań padało , w głuchej ciszy
I świateł gry o zmroku
Czy można słyszeć w ciszy?

Dłoń sięga tylko nieba, gdy marzeń czujesz smak
Nie można zdobyć szczytów, gdy skórę strach podszywa
Latanie nie jest dla tych, co skrzydła swe chowają

Nie otworzą Ci serc bramy gdy serce głuche jest
Nim powiesz coś- to zrozum
Nim zrobisz coś -zastanów

Otagowane:  

Może sen przyjdzie może mnie odwiedzisz…

Dodano 29 września 2013, w Wspomnienia co przykrył kurz, przez A.J Lunaitte

Jest godzina 04:30 w nocy-Mam na imię „A” a o godzinie 01:30 w nocy tez tak miałam na imię i zapewnię jutro, będzie tak samo. Może gdybym była kimś innym, spałabym właśnie, a nie siedziałabym, pisząc tu, gdy targają mym sercem życiowe dylematy.

Miłość to ponoć wynik procesów chemicznie -psychologicznych cokolwiek by to nie miało znaczyć, jeśli sprowadzać by to do nauki…pozwól mi się uczyć, jestem głodna wiedzy — o Tobie, o nas, o sobie.

Moje życie nie jest usłane różami, lecz czyje jest. Nie chce, żeby było takie „idealne” po to bym mogła wciąż doceniać zapach pojedynczej róży, gdy ją dostane.

Czekałam dziś na różę, dostałam kamień.

Czwarta nad ranem… może sen przyjdzie, może mnie odwiedzisz…

Wyruszam w drogę, tam gdzie sięga niepamięć, do miejsca gdzie tak wiele się skończyło i gdzie coś tak pięknego dla mnie się dopiero zaczęło. Mogłabym zostać, ale nikt nie powiedział — błagam — zostań. Wiec nie zostanę. Nie zostanę dziś, lecz może jeszcze wrócę. Jeśli będzie nadzieja, miłość a ja będę mięć wiarę. Może niemiłe jest przebudzenie, w miejscach gdzie wiesz, że własne znaczenie, na szali się chwieje i się kołyszesz. Możesz oddychać, ja będę słyszeć, z drugiego końca nawet świata, gdy powiesz mi — wróć, ja będę wracać.

A może właśnie to było nam pisane. Popaść w wir zwany zakochanie się — by puścić to w niepamięć i żyć dalej. Nie znam odpowiedzi na tak ciężkie pytania. Możesz mi powiedzieć, że to tylko kwestia, miłości i zakochania się i że jutro zapomnę i pójdę dalej, a potem znowu słonce dla mnie zaświeci. Mimo to nie zapomnę, to zbyt ważne dla mnie, lecz moje słońce — boje się, że nie dla mnie już świeci. Ja tylko patrze z podziwem i w promieniach wygrzewam skórę, serce, dusze i kości.

Chciałabym móc odwrócić twarz ku ścianie i powiedzieć -choć tu kochanie. Pokazać ci zdjęcie, które tam wisi i powiedzieć -patrz — jeszcze niedawno, byłam tak mała. Chcę położyć głowę na Twojej piersi i usłyszeć grę dźwięków najpiękniejszych na świecie. Odwracam jednak twarz i widzę ciemność. Na miejscu gdzie chciałabym, żeby spoczywała twa głowa, czeka tylko pognieciona poduszka, czekająca aż twój zapach na niej kiedyś odbije swe znamię. Nie wiem jednak czy to nie jest złudne czekanie…?

Jeszcze nie tak dawno temu prawie bym odebrała sobie życie, a Ty… sprawiasz, że w nie jeszcze wierze. Uwierzyłam znów w słowo Kocham. Choć tak ciężko mi było się przyznać do tego. Wiem to tylko słowa, ale nie łatwo jest czasem to mówić.

Możesz mi mówić, że nie damy rady. A wszyscy ludzie mogą nam złorzeczyć. Jeśli tylko pewnego dnia się obudzę bez lęku, że znikniesz jak sen ulotny zaraz. Pojadę na koniec świata, wiesz przecież, że jestem w stanie.

Teraz spisz, pewnie w innych objęciach… Masz prawo, przecież to, co jest między nami, to sprawa skomplikowana. Przynoszę problemy, może tam zaznasz szczęścia, lecz mam w duchu cichą nadzieję, że tylko tyle i nic więcej się nie wydarzy.

Oddałam Ci serce, całe jest twoje, uważaj na mnie, gdy zechcesz to — mi je zwrócisz, lecz póki będę daleko, uważaj, proszę na nie. Bardzo jestem wrażliwa w tym stanie.

A na razie jest piąta nad ranem…może sen przyjdzie, może mnie odwiedzisz…

Otagowane:  

O Pani !

Dodano 25 lipca 2007, w Wierszowe, przez A.J Lunaitte

O Pani!
Tyś ubrana w zwiewne szaty
w kolorach płomiennych czerwieni
bezdomne koty przygarniasz do łona
zgubionych wędrowców-sprowadzasz na drogę

właścicielko organów i myśli wszelakich
władczyni serc, kusicielko
namiastko nieba -na ziemi

nieopisywalna, niewymowna
nieuchwytna na płótnach, nie nakreślona piórem
choć tak wiele rąk i ust się starało

Pani – nazwijmy cię Panią

Więc twoje pełne imię, zagadką pozostanie
zmienne tak, jak ludzie na świecie zmienni
Ożywiasz przeszłych, trwałych zabijasz
Nieprzemijalna jesteś w sobie

Trwała jak nic chyba, jesteś na świecie
odkąd pierwsze padały słowa
kazdy cię chciał zapoznać

Gdy spotkasz człowieka, na swojej drodze
jeśli mu pocałujesz skronie
namiętnym swym pocałunkiem

Proszę -nie ścieraj znaku po sobie

Otagowane:  

Możliwość

Dodano 31 marca 1998, w Wierszowe, przez A.J Lunaitte

…………….Możliwość……

Nieodgadnione to co tkwi na samym serca dnie.
Niemożliwe dla wszystkich to skrywane uczucie.
Niewykonalne jest zajrzeć w te miejsca wzrokiem
Lecz………….
Można odgadnąć sekret duszy w miłości
Możliwe poznać uczucie gdy się czuje
Możliwością jest patrzeć nie wzrokiem a oczami duszy
Niemożliwe…………….ale możliwość jest.

Otagowane: